10 sposobów na uspokojenie od osoby w ciągłym stresie


psychika / piątek, Marzec 30th, 2018

Gdy pierwszy raz publicznie przyznałam, że chyba mam problemy ze stresem, usłyszałam: „musisz więcej spać”. Stosując się do tej rady, doszłam do wstawania po 12:00 z napięciem w głowie, które mogłoby zasilać mój komputer. „Wyluzuj, przecież nic się nie dzieje” dokładało złość na siebie, że denerwuję się bez powodu.

Muzyka relaksacyjna doprowadzała mnie do szału, bo nie nadążała za moim umysłem i tylko wzmagała uczucie zniecierpliwienia. Wszelkie filmy musiałam przyśpieszać kilkukrotnie (serio). W czasie długich, gorących kąpieli słyszałam tylko moje szybko bijące serce i panikowałam jeszcze bardziej, bo oto na pewno mam już raka płuc, serca i mózgu. Oddychanie przeponowe jest fantastyczne, ale jeśli dla kogoś jest już tym domyślnym, to niewiele zmienia.

Krótko mówiąc, było źle.

Desperacja jest jednak czasem matką kreatywności i pozwoliła mi zebrać sposoby, które faktycznie na mnie działały i przynosiły uspokojenie. Część nie jest może standardowa i na pewno zależy od osobistych preferencji. Jednak – jak to mówią informatycy – „dziwne, u mnie działa”.

    1. Słuchanie chóralnej muzyki

      Moja współlokatorka posiłkuje się również zawsze operą. Dla mniej obeznanych z muzyką klasyczną dobrym wyjściem może być też muzyka filmowa. Ogólnie chodzi o utwory, które będą na tyle muzycznie rozbudowane, aby skupienie się na różnych liniach melodycznych wystarczająco mocno zajmowało umysł.

    2. Zapisanie swoich myśli

      Spojrzenie na wszystkie swoje chaotyczne myśli jak na zwykłe komunikaty pomaga nabrać do nich dystansu. Wcale nie jesteś głupia, leniwy, przegrana czy beznadziejny tylko dlatego, że takie zdania pojawiły się w twojej głowie.

    3. Bieg bądź szybki spacer

      A w wypadku smogu dynamiczny taniec do ulubionej muzyki w swoim pokoju. Chyba że najbardziej na świecie kochasz teraz Całonocne czuwanie Rachmaninowa (tak, to ja) albo coś o podobnie niskim potencjale dyskotekowym. Wtedy tańcz do nieulubionej muzyki np. do tego. Mi zawsze pomaga to rozładować choć trochę napięcia.

      tea

    4. Kawa bezkofeinowa

      Może nie jest to punkt stricte uspokajający (czegokolwiek poza własnym uzależnieniem), ale kawa to złoto. Cokolwiek złego by się nie działo, rozwiązanie problemu zawsze można oddać przyszłej sobie – tej wspaniałej istocie, która po kilku łykach będzie na pewno lepszym człowiekiem. Kiedy ktoś mówi, że musi być mi ciężko ze swoją chorobą, wyobraża sobie pudełka pełne leków, zamknięcie w domu, problemy ze stresem, problemy na studiach. Ale to jest nic, proszę państwa, w porównaniu z brakiem KAWY. Moja współlokatorka codziennie rano wstaje, mieli ziarna i parzy świeżą, pachnącą w całym mieszkaniu kawę. Gdy nierozsądnie ulegnę i doproszę się o te dwa łyki, co jej zostały na dnie kawiarki, poziom stresu wychodzi poza wykres. Moim zbawieniem było odkrycie w jednej z palarni kawy bezkofeinowej. Life restored.

    5. Rozciąganie

      Szczególnie pleców i barków. Szybko zauważyłam, że będąc w silnym stresie bardzo często spinam mocno mięśnie. Wstając od biurka po kilku godzinach drżenia o własny los, czuję się jak własna babcia. Próbowałam jogi, ale zajęcia z niej wymagały często kontaktu z innymi uczestnikami (a to mnie na pewno nie uspokaja). Na razie realizuję więc prosty plan treningowy polecony przez znajomego.

    6. Stworzenie miłych planów na przyszłość

      Przyszłość jest straszna. Albo przynajmniej tak myśli mój biedny mózg, wiecznie czuwając  w oczekiwaniu na zagrożenie. Przed każdym bardziej stresującym wydarzeniem staram się zawsze zaplanować coś dobrego na później. Kiedy więc mój umysł podpowiada mi, że jeśli nie zdam tego egzaminu, to nastąpi koniec świata, to ja dobrze wiem, że nie nastąpi, dopóki wieczorem nie pójdę jeszcze do kina na ten film, który wszyscy polecali (ostatnio “Call me by your name” – wszyscy polecali słusznie). Wiem też, że marzec nie może się skończyć armagedonem, bo w weekend idę do teatru (“Jesus Christ Superstar” tym razem). Mając zawsze jakiś punkt odniesienia w przyszłości, łatwiej złapać właściwą perspektywę.

    7. Ciepłe ubrania

      Najbezpieczniej jest oczywiście zawsze pod kocykiem, ale o ile nie chce się go wiecznie targać na swoich (spiętych i wystarczająco zmęczonych)  barkach, to trzeba znaleźć zamienniki. Całą zimę tonęłam pod grubą warstwą wełny i puchu i czułam się (najmniej seksownym i) najmocniej otulonym człowiekiem na świecie.

    8. Eliminacja codziennych stresorów

      Wychodzisz z domu 10 minut za późno. Na pociąg już pewnie nie zdążysz, bo w tych butach nie przebiegniesz nawet 2 metrów. Jakby tego było mało, jest ci cholernie zimno i nie możesz zapiąć torebki. Kiedy już w końcu docierasz na miejsce i otwierasz laptopa, Windows ogłasza czas aktualizacji. Czekasz niecierpliwie, jednocześnie desperacko szukając ładowarki do telefonu, o której pewnie znowu zapomniałaś. Brzmi znajomo?
      To nie są wielkie rzeczy. To nie są nawet średnie problemy. To są jedynie małe szczegóły, które co chwilę będą podbijać twoją falę stresu. Każdy z nich ma dosyć prozaiczne rozwiązanie: wstawać kilka minut wcześniej, kupić wygodne buty, które NAPRAWDĘ będą ci się podobały, nosić plecak, zmienić system operacyjny ustawienia systemu.
      W skrócie: w przypadku silnego stresu dobrze mieć wokół siebie rzeczy, na których można polegać.

    Żaden z tych sposobów mnie, rzecz jasna, nie wyleczył, ale część z nich ochroniła przed wzmocnieniem lęku, a część znacząco obniżyła jego poziom. Tym, co realnie przyniosło uspokojenie i długotrwale zadziałało były:

    1. Terapia

      I leki – oczywiście pod czujnym okiem lekarza. Nie będę tego na pewno polecać jako remedium na wszelkie problemy, ale jeśli ktoś ma ciągłe problemy ze stresem, który pojawia się już często bez widocznej przyczyny, to polecam być mądrzejszym ode mnie i przejść się do psychiatry bądź psychologa od razu. Ja żyłam z coraz szybciej pogarszającym się stanem przez ponad rok (a w sumie to i pewnie znacznie dłużej) i zdecydowałam się na wizytę dopiero, kiedy minutę po przebudzeniu byłam przekonana, że zaraz umrę. W skrócie: nie było fajnie, nie bądźcie Kamskiem, dbajcie o swój spokój.

    [UPDATE: 18.07.2018]
    pies najlepszy sposób na uspokojenie

      1. Zwierzę

        Pies uświadomi ci, że największym powodem do lęku jest tak naprawdę odkurzacz. Kot, że wszystko można mieć pod ogonem. Świnka morska… nie wiem, że masz powód, aby wstać codziennie z rana, bo inaczej wygłodniały pisk rozwali ci słuch.
        Poza tym… to generalnie miła świadomość, że nieważne, za jakiego przegrywa się aktualnie uważasz, i tak istnieje stworzenie, które ma w poważaniu twoje niepowodzenia i bardzo chętnie wskoczy ci do łóżka.