Nice URLs #1 – pracownikom IT w d***ach się poprzewracało i mit aspołecznego programisty


internet, it, Lifestyle, niceURLs / sobota, Wrzesień 7th, 2019

Ponieważ większość swojego czasu spędzam na czytaniu Internetu i rozmowach ze znajomymi na jego temat, to zbiera mi się coraz większa baza ciekawych artykułów i spotrzeżeń, którymi chciałabym się podzielić. Większość z nich nie wymaga ode mnie komentarza dłuższego niż na trzy linijki. Postanowiłam więc nie tworzyć dodatkowych, bezsensownych wpisów bazowanych na cudzym contencie, a podzielić się w jednym miejscu tym, co mnie zaciekawiło w ostatnim czasie. I dobrymi memami.

AD 2018 Scrum means Waterfall but we don't have time for analysis. Kanban means Scrum but we don't have time for spring planning. Agile means we have no process but we do use JIRA extensively

Pracownikom IT „w d***ach się poprzewracało”

Słyszałam to zdanie wielokrotnie, choć często ujęte w nieco ładniejszy sposób. Np. kiedy żaden z młodszych członków zespołu developerskiego nie chciał dyżurować wieczorami na telefonie za 14zł/h. Według managerów byli leniwi i nieodpowiedzialni. W rzeczywistości nikt im nigdy nie dał nawet kawałka decyzyjności w projekcie, więc dlaczego mieliby się czuć za niego odpowiedzialni? Ten artykuł z Women Of Impact powinien wydrukować sobie każdy manager/leader/dyrektor: „Jeśli nikt nie przerywa Ci Town Halli, nikt nie zadaje naprawdę trudnych i krępujących pytań, to Twoja organizacja ogranicza Twoich pracowników.

age of entrepreneur to percent of startups

Mit 20-letniego przedsiębiorcy

W kontrze do popularnej wizji błyskotliwego studenta, który w wieku 20-kilku lat zakłada „kolejnego Facebooka”, średni wiek przedsiębiorców to 42 lata. A średni wiek założycieli najszybciej rosnących przedsięwzięć to 45 lat. Nie ma więc co się kłaść do grobu po 30-stce, bo najlepsze dopiero przed nami. Z drugiej strony od wszystkich poznanych start-upowców słyszałam zawsze, że najlepiej wejść w biznes jak najwcześniej – kiedy ma się jeszcze mało do stracenia i w przypadku (bardzo prawdopodobnego) upadku można pożyć chwilę na kanapie u rodziców.

 

5 Rzeczy, które firmy technologiczne mogą zrobić lepiej

Nie jest to co prawda nowy artykuł (maj 2017), ale dopiero niedawno odkryłam cudownego bloga Susan Fowler – znanej głównie ze swojego wpisu o dyskryminacji i molestowaniu obecnych w Uberze, który przyczynił się do ujawnienia wielkiej liczby naruszeń i był jednym z triggerów akcji #metoo.
Powyższy wpis dotyczy głównie USA, w którym funkcjonuje tzw. forced arbitration. To zasadniczo oznacza, że warunkiem zatrudnienia pracownika jest zrzeczenia się przez niego swojego konstytucjonalnego prawa do pozwania swojego pracodawcy – również w przypadku przestępstwa. Nie jest to dla mnie nowością, że warunki pracy w Stanach są dosyć opłakane, ale mimo to byłam zszokowana, że w zachodnim państwie istnieje takie prawo.

 

A więc chcesz nauczyć się fizyki…

Susan publikuje rzadko, ale na jej blogu można znaleźć też kilka ciekawych technicznych artykułów czy właśnie przewodnik do samodzielnej nauki fizyki na poziomie akademickim. Ma w planach publikację wpisu dedykowanego również matematyce, a mi marzy się taki o informatyce, który zbierałby najlepsze źródła do nauki przedmiotów obecnych na studiach. Teksty Susan o nauce czyta się zresztą jeszcze lepiej po przeczytaniu jej historii edukacji: pochodzi z biednej rodziny i była zmuszona do bardzo wczesnego pójscia do pracy, dlatego własną edukacją zajęła się samodzielnie w domu.

brotopia kobiety a dolina krzemowa

Stereotyp programisty – aspołecznego nerda

Nie dowiedziałabym się o pani z poprzednich dwóch punktów, gdyby nie książka Brotopia – obecnie przetłumaczona również na język polski. Szczególnie ciekawym jej fragmentem wydał mi się ten o genezie stereotypu programisty-aspołecznego nerda (uwaga, nie mam wersji polskiej, więc to będzie moje trochę krzywe tłumaczenie):

W połowie lat 60. firma System Development Corporation zatrudniła dwóch panów psychologów do wyszukania kandydatów, którzy odnaleźliby się w tej nowej tajemniczej dziedzinie, jaką było programowanie. Psycholodzy sprofilowali 1378 programistów – w tym jedynie 186 kobiet – i użyli swoich wyników do stworzenia „skali zainteresowania zawodowego”, która miała przewidywać satysfakcję pracownika i tym samym sukces w branży. Bazując na swoich badaniach, doszli do wniosku, że ludzie, którzy lubili różne zagadki – od matematycznych po mechaniczne – stawali się dobrymi programistami. To brzmiało sensownie. Ich drugi wniosek był jednak o wiele bardziej oparty na domysłach.

Opierając się na danych zebranych w większości od mężczyzn, psycholodzy stwierdzili, że spełnieni programiści dzielili jedną rzucającą się w oczy cechę: „nie lubili ludzi”. W szczególności w swoim ostatecznym raporcie napisali, że programiści „nie lubią aktywności wymagających bliskiej interakcji z ludźmi; są zdecydowanie bardziej zainteresowani rzeczami niż ludźmi”. [..]

Zadeklarowali, że ich nowa „skala programistyczna” była bardziej odpowiednia niż istniejące testy zdolności i pomoże szkołom, ośrodkom doradztwa zawodowego i rekruterom w poszukiwaniu najlepszych programistów. Ich test zaczął być powszechnie używany, co oznaczało, że ludzie zaczęli być rekrutowani nie tylko na podstawie swoich umiejętności czy poziomu zainteresowania, ale – przynajmniej częściowo – na podstawie wątpliwego założenia na temat rodzaju osobowości, który czynił z człowieka szczęśliwego i produktywnego programistę.

(Brotopia, Emily Chang, s. 20)

Cóż, panowie Cannon i Perry (psychologowie) niewątpliwie wyświadczyli swoim badaniem niewielką przysługę autystom, u których jedną z częstych cech jest właśnie większe skupienie na przedmiotach i obiekcie własnych zainteresowań niż na ludziach. Wykreślili tym samym jednak z programowania kobiety, które wówczas stanowiły o wiele większy procent programistów niż dzisiaj, a które średnio częściej pokazują większe zainteresowanie społeczne niż mężczyźni (jest to też jeden z powodów, dla których austystyczne kobiety są tak rzadko diagnozowane). W wynikach swoich badań panowie psycholodzy pisali zresztą wyłącznie o mężczyznach.

Jeśli więc ktoś kiedyś powie, że kobiety nie są programistkami, bo się do tego nie nadają czy nie mają potrzebnych umiejętności, to przypominam, że ogromna liczba czynników wpływających na brak kobiet w IT jest sztuczna. Biologia nie ma tu nic do rzeczy.

Najgorsze osiedla w Warszawie

Na rozluźnienie: przeprowadziłam się właśnie do kolejnego w swoim życiu PRL-owskiego bloczku i nie mogłabym być bardziej zadowolona ze swoich licznych miejsc parkingowych, dużej przestrzeni i mnóstwa zieleni. :3

 

Hallmark writing women from menwritingwomen

Poziom konferencji programistycznych

Mój przyjaciel podzielił się ze światem ostatnio swoim krótkim wpisem na temat poziomu konferencji programistycznych:

„Wygląda na to, że gamingowe konferencje są bardziej interesujące i mają o wiele wyższy poziom niż jakakolwiek konferencja, na której byłem. A ja nawet nie interesuję się grami. Coś poszło nie tak w organizacji konferencji bardziej ogólnych i dotyczących biznesowego developmentu. Dlaczego większość prezentacji jest na poziomie prostego tutorialu albo nawet służy reklamie a nie uczeniu? Czy szeroka publiczność jest niezdolna do zrozumienia głębszych tematów? Czy wszystko musi być sprowadzane do najniższego poziomu?

Jako przykład tej „sensowniejszej” gamingowej konferencji podał odbywającą się w Londynie IEEE CoG. Oczywiście, jest to spora generalizacja (wytknięto mi już np., że chociażby wydarzenia takie jak CCC czy FOSDEM zawierają przecież całkiem sporo ciekawej wiedzy). Wciąż jednak ogromna liczba konferencji, o jakich słyszę i z jakimi się (w Polsce) spotykam, nie prezentuje zbyt wielkiego poziomu i faktycznie, jest po prostu zbiorem przydługich tutoriali dla początkujących.

 

I na zakończenie, #motywacja dziewczyny! hashtag rolemodels